Portale numizmatyczne

Jesteś hobbystycznym kolekcjonerem monet, ale chciałbyś zająć się tym bardziej profesjonalnie? Żaden problem! Oprócz szerokiego wachlarza wyboru numizmatycznych czasopism, czy książek z zakresu historii światowego rozwoju pieniądza, wiele możliwości i zasobów wiedzy proponuje ci dzisiejsza sieć. W Internecie znaleźć bowiem możemy całą masę tematycznych portali, które będą dla nas prawdziwą kopalnią informacji z zakresu numizmatyki. Po wpisaniu w wyszukiwarkę odpowiedniej frazy, otrzymamy całą masę stron internetowych, tworzonych przez takich pasjonatów jak ty. A wymienić tu można chociażby E-kolekcjoner, eNumi.pl, czy katalog monet.pl. Oferują nam one ogromne możliwości, poczynając oczywiście od bogatego zasobu w artykuły związane z podstawową wiedzą numizmatyczną, a także w informacje dotyczące aktualności na rynku numizmatycznym (na przykład wiadomości dotyczące konferencji numizmatycznych, powstających nowych organizacji, czy emitowanych nowości monetarnych). Portale przedstawiają nam również książki i publikacje z zakresu numizmatyki, jakie pojawiły się ostatnio na rynku, przedstawiają ich recenzje. Portale niejednokrotnie dają nam dostęp do przeprowadzonych eksperckich analiz, na przykład dotyczących wahań cen na rynku określonych monet. Warto zauważyć, że wiele portali udostępnia swoim gościom elementarną wiedzę o numizmatyce, sugeruje jak powinny wyglądać pierwsze kroki w rozpoczynaniu swojej przygody z nią. Eksperci służą również wszelkimi poradami na wiele tematów dla chcących zająć się tym amatorów.
|Read the Rest of the Entry…

Historyczne nowości numizmatyczne

Masz już w swojej kolekcji całą gamę monet i czekasz na kolejne ciekawe? A może jesteś fanem konkretnych monet tematycznych, pochodzących z określonego rejonu świata, czy też ukazujących na swoim rewersie określoną tematykę? Jeżeli tak, najlepszym co możesz zacząć robić, jest wypatrywanie wszelkich emitowanych nowości. Oczywiście wypatrywać można monety emitowane przez Narodowy Bank Polski i ścigać się z innymi pasjonatami w celu ich zdobycia. Warto zauważyć, że jest to oczywiście najbardziej pewny i bezpieczny sposób nabywania monet, jednak jak wiadomo wymaga od potencjalnych nabywców niesamowitej zwinności i rozeznania w temacie. A także cierpliwości i odporności na nerwy, gdyż kiedy Bank Narodowy ogłasza emisję nowych monet, od razu w oddziałach bankowych pojawiają się niesamowicie długie kolejki kolekcjonerów. Warto zauważyć jednak, że całkiem nowe i interesujące nas okazy nabyć możemy również na wszelkiego rodzaju aukcjach internetowych i portalach tematycznych. A co ciekawego pojawiło się ostatnio? Żaden problem sprawdzić! Wystarczy wejść, na przykład na stronę internetową numizmato.pl, czy numizmatyczny.pl (podaję tu oczywiście przykłady sklepów z pierwszych pozycji, jakie pojawiają się po wpisaniu w wyszukiwarce; oprócz nich wybór jest jeszcze ogromny), a wyświetli nam się cała lista numizmatycznych nowości z zakresu interesującego nas tematu, jakie możemy natychmiast zakupić.
|Read the Rest of the Entry…

Banknoty 10 i 20 zł emisja 1944

W roku 1944, na terenach wyzwolonych przez Armię Czerwoną zarząd objął zależny od Moskwy Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego. W celu ujednolicenia polityki monetarnej jaka wytworzyła się na terenach wyzwolonych wprowadzono nowe pieniądze, które miały obowiązywać jako jedyna waluta. Do tej pory na terenie, które były przejmowane obowiązywały radzieckie ruble niemieckie marki oraz okupacyjne złotówki emitowane przez okupacyjny Bank Emisyjny w Polsce. Dekretem z sierpnia 1944 roku wprowadzono nowe pieniądze. Pierwsza seria była jeszcze drukowana w moskiewskim zakładzie graficznym GOZNAK. Były to nominały od 50gr do 500zł. Nie wiadomo kto był projektantem tych banknotów. Ciekawostką jest to, że notka prawna znajdująca się na banknotach drukowanych w Goznaku jest niezbyt szczęśliwie przetłumaczona i zamiast słowa „obowiązkowe” jest „obowiązkowym”. Banknoty nie były zbyt dobrze zabezpieczone przed fałszerstwem stąd dość dużo przypadków tego procederu. Nie inaczej było z banknotami o nominałach 10 i 20zł. Banknoty 10złotowe były wielkości 160*80mm. Pierwsza seria była wydrukowana w Goznaku druga seria była już drukowana w Drukarni Narodów w Krakowie Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych w Łodzi. Ta seria już miała poprawioną notę prawną. Banknot miał znaki wodne w kształcie wydłużonych gwiazd na całej powierzchni banknotu. Banknoty weszły do obiegu 27 sierpnia 1944 roku i obowiązywały do 1950roku. Banknot 20złotowy był wielkości 170*93mm. Na awersie w górnej jego części była umieszczona nazwa banku emisyjnego – Narodowy Bank Polski jednak nie było podpisów zarządu tego banku z uwagi, że bank ten w chwili druku banknotów jeszcze nie istniał. W dolnej części obu nominałów na awersie i rewersie znajduje się seria i sześciocyfrowy numer na czerwonym tle. Litery serii miały pierwszą literę większą (system rosyjski). W obiegu było ok 22mln banknotów o nominale 10zł, natomiast 20złotowych banknotów było o 5 mln mniej. Od 10.01.1945 tylko banknoty emitowane przez Centralną Kasę Skarbową były jedynym środkiem płatniczym.

Banknoty o nominalach 20 oraz 50zl rok emisji 1940

Po wrześniu 1939 roku tereny Polski były podzielone pomiędzy dwóch najeźdźców – Niemiecką Rzeszę oraz Związek Radziecki, który zajął wschodnie tereny IIRP, a więc część Ukrainy, Białoruś, Litwę, Łotwę oraz część terenów obecnej wschodniej Polski. Na terenach zajętych przez Niemcy, a właściwie na jej części utworzono Generalne Gubernatorstwo, której zarządzanie powierzono Hansowi Frankowi – bardzo bliskiemu współpracownikowi Hitlera. Frank bardzo szybko rozpoczął wprowadzać niemiecką politykę administracyjną. Już we wrześniu 1939roku powołał Bank Emisyjny w Polsce, który miał się zająć emisją pieniędzy na terenie GG. Obowiązujące do tej pory na terenie Polski banknoty przedwojenne miały zostać ostemplowane napisem: Generalgouvernement für die besetzten polnischen Gebiete, a następnie w roku 1940, zostały wymienione na emitowane już przez Bank Emisyjny, jednak ze zróżnicowaniem limitów wymiany dla Niemców, Polaków, Żydów oraz przedsiębiorstw. W marcu 1940 roku doszło do emisji banknotów okupacyjnych Były to banknoty o nominałach 1,2,5,10,20,50oraz 100zł, zwanych również młynarkami, z uwagi na widniejący podpis prezydenta Banku Emisyjnego Feliksa Młynarskiego. Banknoty te były zaprojektowane przez Jędrzeja Sowińskiego, a wydruk powierzono Wiener Staatsdruckerei, zakładom drukarskim WPW w Warszawie oraz drukarni Banku Emisyjnego w Krakowie. Jak wspominałem na wszystkich tych banknotach widnieją podpisy prezydenta banku Feliksa Młynarskiego oraz jego zastępcy Rudolfa Jędrzejowskiego. Banknot o nominale 20 złotych na awersie posiadał siedmiocyfrowy numer seryjny oraz literowe oznaczenie na czerwonym tle. Awers był ozdobiony postacią Emilii Plater, natomiast na marginesie umieszczono głowę chłopa. Rewers ozdabiał natomiast rysunek Wawelu. Dwudziestozłotówka miała wymiary 173x91mm. Banknot o wyższym nominale 50zł, na awersie miał umieszczoną postać generała Jarosława Dąbrowskiego, na marginesie ponownie umieszczono rysunek głowy chłopa. Rewers ozdabiał rysunek krakowskich sukiennic. Papier użyty do produkcji obu banknotów miała kolor delikatnie kremowy. Kolor druku miał dość duże różnice w odcieniach. Podobnie jak inne banknoty z tego okresu były one bardzo często fałszowane.

Jednostka monetarna Gdańska w okresie międzywojennym

Gdańska Kasa Centralna była pierwszym emitentem środków płatniczych przeznaczonych dla Wolnego Miasta Gdańska w roku 1923. Miała to być emisja tymczasowa do momentu utworzenia Banku Gdańskiego i wyemitowania pierwszych Money guldenów oraz wydrukowania pierwszych banknotów. Bank Gdański rozpoczął emisje następujących banknotów: 10 guldenów gdańskich 10 lutego 1924, 1 lipca 1930 przedstawiających dwór Augusta w Gdańsku- banknot ten wycofano z obiegu w 1932 roku, 20 guldenów gdańskich z dnia 2 stycznia 1932 z wizerunkiem Wieży Więziennej w Gdańsku, 20 guldenów gdańskich z dnia 1 listopada 1937 z wizerunkiem Dworu Artusa w Gdańsku, 25 guldenów gdańskich z dnia 10 lutego 1924 oraz 1 października 1928 i 2 stycznia 1931 z widniejącym Kościołem Mariackim -wycofany z obiegu w 1933, 50 guldenów gdańskich z 5 lutego 1937 z wizerunkiem domu podcieniowego w Trutnowach przedstawiającego dawną zabudowę Żuław, 100 guldenów gdańskich z dnia 10 lutego 1924 oraz z dnia 1 sierpnia 1931 z wizerunkiem portu gdańskiego oraz przedstawiającego żurawia portowego, 500 guldenów gdańskich wyemitowanych w dniu 10 lutego 1924 przedstawiających wielką zbrojownie w Gdańsku oraz 1000 guldenów gdańskich z dnia 10 lutego 1924 z wizerunkiem Ratuszu Głównego w Gdańsku. Do obiegu wprowadzono jednocześnie monety z takich kruszcu jak brąz, mosiądz nikiel , srebro i złoto zgodnie z założeniami gdańskiej ordynacji menniczej. Wartość guldena gdańskiego stanowiła 1/25 funta angielskiego. Monety złote zostały wybite w łącznym nakładzie 5000 sztuk i przechowywano je w sejfach Banku Gdańskiego stanowiąc część podkładu złota dla emisji kolejnych banknotów, a tylko nominały zostały rozdane zasłużonym urzędnikom państwowym i trafiły w ręce kolekcjonerów. Należy również wspomnieć, iż emisja z 1930 r. (4000 szt.) nigdy nie trafiła do Gdańska i była trzymana w Banku w Berlinie stanowiąc depozyt. Monety 25 guldenowe zostały oficjalnie wycofane w roku 1935 z obiegu Projektantami monet gdańskich byli: Friedrich Fischer oraz Erik Volmar Niektóre monety jak np. monety srebrne wybijane w holenderskiej mennicy stemplami przygotowanymi w Berlinie. Pozostałe monety wybijano tradycyjnie w mennicy berlińskiej.

Polskie banknotyw pierwszych latach wolności

Polska po I Wojnie Światowej po odzyskaniu niepodległości, była w nieciekawej sytuacji gospodarczej. Przemysł był częściowo zniszczony, tereny byłych zaborów rosyjskiego oraz austriackiego były gospodarczo zacofane. Obrazu chaosu dopełniał fakt, że na tym terenie obowiązywały jeszcze przez jakiś czas cztery waluty – korona austriacka – na terenach byłego tego zaboru, rubel rosyjski, marka niemiecka oraz marka polska – emitowana przez podległy bankowi Rzeszy Niemieckiej Polską Krajową Kasę Pożyczkowa. Po odzyskaniu niepodległości podjęto uchwałę, ze Polska Krajowa Kasa Pożyczkowa zostaje przejęta przez polski rząd, jednak do końca 1918 za markę polską odpowiadał bank niemiecki. Pierwszym banknotem, za który odpowiadał polski rząd był banknot o nominale 500mkp. Na tym banknocie była umieszczona klauzula prawna, która brzmiała: „Państwo Polskie przyjmuje odpowiedzialność za wymianę niniejszego biletu na przyszła polską walutę według stosunku, który dla marek polskich uchwali Sejm Ustawodawczy”. W roku 1919 PKKP trzykrotnie emitowała banknoty w lutym pojawiły się na rynku 1,5,20 i 1000mkp oraz 100mkp z podobizną Tadeusza Kościuszki. Jeśli chodzi o stronę graficzną tych banknotów to znacznie się różniło od siebie. Banknoty z podobizną Kościuszki pojawiały się również już w kilka miesięcy później na nominałach 1,10,100,1000mkp a już w kilka miesięcy później wyemitowano banknoty z podobizną Królowej Jadwigi o nominałach 1,20 oraz 500mkp. Z biegiem lat PKKP emitowała banknoty o co raz wyższych nominałach Spowodowane to było hiperinflacją, która dotknęła Polskę po wojnie 1920roku. Polska waluta była bardzo słaba – szukano więc rozwiązania by zapobiec krachowi państwa. Ciekawostką jest, że już w 1919 roku Sejm Polski uchwalił ustawę na mocy której miało dojść do wymiany marki polskiej na nową walutę złotego, jednak ta reforma musiała poczekać do roku 1924, który był ostatnim rokiem panowania marki polskiej. Ciekawostką może być również to, że banknot o nominale 5000mkp był największym znanym polskim banknotem jego wymiary to 225mm długości oraz 140mm wysokości.

Zarys historii monet koronnych.

Jednym z powodów, dla których można zdecydować się na zainteresowanie numizmatyką jest z cała pewnością historia monet i ich tło historyczne. Monety przecież nie powstają z czyjegoś kaprysu, ale są odpowiedzią na określone zapotrzebowania społeczne i gospodarcze. Dokładnie taka sama zasada obowiązuje jeśli chodzi o monety kolekcjonerskie, taka sama dla monet obiegowych, i dokładnie tak samo wyglądało to, kiedy rozpoczynanie bicie monet koronnych Stanisława Augusta Poniatowskiego.
Ówczesne tło historyczne jest świadectwem zapaści, na jakiej skraju znalazła się polska gospodarka. Cały kraj był praktycznie podzielony na dzielnice, którymi rządzili lokalni wielmoże i dokładnie z liniami tych podziałów przebiegały granice funkcjonalności poszczególnych systemów monetarnych, które wymknęły się spod królewskiego dozoru. Jednocześnie w kraju działało wiele mennic, które biły monetę niezgodną z żadną oficjalną stopą menniczą, a w obiegu znajdowała się gigantyczna wprost liczba monet fałszywych.
Wprowadzenie monet koronnych Stanisława Augusta Poniatowskiego było krokiem w dobra stronę, zwłaszcza, jeśli chodzi o walkę z fałszywym bilonem, ponieważ każda z monet koronnych doczekała się kilku wersji różniących się wizualnie. Jest to zresztą manewr stosowany w pewien sposób i dziś. Jednak głównym zadaniem, jakie stało przed reformą Poniatowskiego to było ujednolicenie systemu monetarnego na przestrzeni całego kraju, zastąpienie „lokalnych walut” jedną, która pozwoliłaby na przywrócenie wymiany handlowej, która niemal zamarła, odkąd utracono kontrolę nie tylko nad samym biciem monety, ale także nad jakimikolwiek przelicznikami, które pozwalałyby ustalać wartość poszczególnych monet.
Niestety, monety koronne Stanisława Augusta Poniatowskiego nie miały przed sobą długiej przyszłości, ponieważ zabory sprawiły, że nie tylko reforma, ale Polska w ogóle, przestała istnieć. Problemy zresztą były i wcześniej, kiedy mennice w Toruniu i Gdańsku musiały zostać zamknięte, ponieważ wciąż biły monetę według starej stopy menniczej. W tym momencie praktycznie tylko mennice koronne funkcjonowały poprawnie, ale krakowska zakończyła działalność w tysiąc siedemset osiemdziesiątym piątym roku.
Jeszcze w okresie zaborów czasem poszczególne mennice biły monetę dla skrawków polskiego państwa, na przykład dla księstwa Warszawskiego, ale generalnie ich siły zostały wykorzystane do bicia monety zaborców.

Sztandarowa moneta.

Monety obiegowe 1923-2009, a zwłaszcza te z okresu przed drugą wojną światową często poruszały tematykę państwową, zupełnie, jakby nawet monety obiegowe miały być wyrazem wdzięczności za odzyskanie niepodległości.
Jedną z tych monet obiegowych 1923-2009, które doskonale wpisują się w ten schemat jest pięciozłotówka ze sztandarem.
Rewers monety nie wyróżniał się niczym szczególnym, ale awers był prawdziwym dziełem sztuki, zwłaszcza w przypadku monet bitych stemplem głębokim, które to monety teraz stanowią główny obiekt niejednej kolekcji. Wracając jednak jeszcze do samego rysunku: awers przedstawia łopocący sztandar ze słowami „Honor Ojczyzna” zawieszony na drzewcu zwieńczonym polskim orłem. Wokół drzewca rozkłada się napis „1830 1930 w setną rocznicę powstania”. Już więc wiemy w którym roku moneta została wybita, ale także, że nie była zwykła monetą obiegową 1923-2009, ale czymś, co dziś nazwalibyśmy obiegową moneta kolekcjonerską. Jeszcze jednym wyróżnikiem, choć nie jest to jedyna moneta oznaczona w ten sposób, jest napis na rancie. Niektórym kolekcjonerom powinien być już znany choćby z rantu Nike, która była bita w tym samym czasie: Salus republicae suprema rex”.
Monet klasycznym stemplem wybito zaledwie około miliona i dziś osiągają one ceny mniej więcej od trzystu złotych do dwóch tysięcy, natomiast nie wiadomo le dokładnie jest monet bitych stemplem głębokim, ale wiadomo, że trzeba za nie, w zależności od stanu, zapłacić mniej więcej od czterech do jedenastu tysięcy złotych.
Cena jednak nie odstrasza, ponieważ monety obiegowe 1923-2009 czasem osiągały jeszcze wyższe ceny a mimo to wciąż chętnie były kupowane przez kolekcjonerów, którzy często zamiast monet prawdziwie kolekcjonerskich, na czele swojej kolekcji stawiają właśnie monety obiegowe 1923-2009, które są szczególnie piękne. Tak więc początkiem kolekcji często jest Nike, czasem Żaglowiec, Dziewczyna z kłosami, albo właśnie Sztandar. Wszystkie one pochodzą z okresu II Rzeczpospolitej i mają wspólną cechę: na pewno są jednymi z najbardziej poszukiwanych, nie tylko w Polsce, monet obiegowych 1923-2009. Okres międzywojenny w ogóle charakteryzował się niezwykłą dbałością o szczegóły odwzorowywanych na numizmatach stempli, a w wielu krajach nawet numizmaty kolekcjonerskie nigdy nie osiągnęły takiej precyzji i takiego stopnia złożoności wzoru jak polskie monety obiegowe 1923-2009, w szczególności zaś egzemplarze srebrne z lat dwudziestych i trzydziestych.

Historia dziesięciogroszówki z 1923

Podczas gdy Mennica Polska dopiero przygotowywała się od swojego ponownego uruchomienia w roku 1923, w innych krajach Europy mennice doskonale sobie radziły. Wraz z powtórnym otwarciem warszawskiej firmy wzrosło zapotrzebowanie na monety niklowe, jednak nasza rodzima mennica nie była odpowiednio wyposażona – do bicia monet niklowych konieczne było posiadanie specjalnej maszyny, której nasi rodacy niestety nie mieli. W związku z tym poproszono o pomoc następujące mennice: Huguenin Frs z siedzibą w le Locle w Szwajcarii, S’Rijks Munt z siedzibą w Utrechcie w Holandii oraz Hauptmuznamt z siedzibą w Wiedniu w Austrii. Kontrahenci doskonale wywiązywali się ze swoich umów, o czym świadczyła nie tylko terminowość, ale również jakość wykonywanych przez nich produktów.
Pragnąłbym się skupić na monecie o nominale dziesięciu groszy, która bita była tylko i wyłącznie w szwajcarskiej mennicy. Zawsze uważano, że jest to jedna z niewielu monet, która nie ma swojego odpowiednika w postaci innego wariantu, ale niedawno okazało się, że taki tok myślenia może być błędny. Pewien użytkownik Cafe Allegro zauważył, że są dwie wersje tej monety, ale na tyle sobie bliskie pod względem wyglądu zewnętrznego, że rzeczywiście trudno tutaj jednoznacznie stwierdzić, kto ma rację.
Użytkownik ten napisał, że rewers tej wersji dziesięciogroszówki jest prawdopodobnie niezmieniony, ale za to awers posiada rysunek o mniejszej średnicy. Czy jednak można od razu wykluczyć możliwość taką, że jest to złudzenie wywołane przez drobne przesunięcia stempli? Okazuje się, że jak najbardziej tak, gdyż jeśli zmierzymy odległość pomiędzy osią symetrii orła a zewnętrznym obiegiem legendy, to będziemy w stanie dostrzec przedstawione przed momentem różnice.
Skoro mogłaby istnieć wersja dziesięciogroszówki ze zmienionym awersem, ale niezmienionym rewersem, to dlaczego nie mógłby istnieć wariant odwrotny – ze zmienionym rewersem, ale z nietkniętym awersem? Są ludzie, którzy wierzą, że taką monetę można gdzieś znaleźć, ale póki co są to tylko niepoparte żadnymi dowodami domysły.
W pracy doktora Władysława Terleckiego, szanowanego numizmatyka, zawarta została informacja, jakoby w roku 1935 niklowe dziesięciogroszówki zostały wyprodukowane w ilości jednego miliona, a w roku 1936 w ilości ośmiokrotnie wyższej (takowa informacja znajduje się w tablicy numer dwadzieścia jeden dołączonej do „Mennicy Warszawskiej”). Podane liczby zostały uwzględnione w podsumowaniu liczby wszystkich monet wykonanych w rodzimej mennicy, co rzuca jednoznaczne światło na fakt, że nie są to monety próbne. Zastanawiające jest jednakże to, iż w samej treści książki nie ma ani pół zdania mówiącego o tych dziesięciogroszówkach.
Reasumując, owa moneta na polskich aukcjach od czasu do czasu się pojawia, a jej cena nie należy do najwyższych w porównaniu do wielu innych monet z tamtego okresu. Dzieje się tak za sprawą tego, że oficjalnie istnieje tylko jeden wariant niklowej dziesięciogroszówki z 1923 roku. Uważam, że kolekcjonerzy mogliby trzymać rękę na pulsie, ponieważ kwestia istnienia drugiej wersji pozostaje do dnia dzisiejszego otwarta. Może to być jeden z najłatwiejszych sposobów na zdobycie za grosze czegoś, co byłoby warte znacznie, ale to naprawdę znacznie więcej.

Ort z Królewca.

W roku tysiąc sześćsetnym sejm nakazał zamknięcie wszystkich mennic. Do dziś historycy nie mogą dojść do ładu z przyczynami tej decyzji, fakt jednak pozostaje faktem i Joachim Fryderyk, książę Prus, które od niemal wieku były lennem Polski, nie doczekał się monet ze swoim wizerunkiem. Jednak już niedługo potem Jan Zygmunt wznowił działalność królewieckiej mennicy srebra, gdzie rozpoczął bicie półtoraków wzorowanych na monetach z Bydgoszczy.
Półtoraki te, z legendą GE.WI umieszczaną na dowolnej stronie monety są dość popularne. Rychło się jednak okazało, że półtoraki nie są w stanie zaspokoić popytu na pieniądz, z kolei Jerzy Wilhelm, który przejął po Janie Zygmuncie zarząd nad mennicą nie był w stanie sobie poradzić z problemem i wydzierżawił mennicę dzierżawcy mennicy bydgoskiej. Jako, że Bydgoszcz wcześniej biła monety o większym nominale, orty, to i w Królewcu zaczęto wybijać właśnie takie monety, w dodatku podobne w dużym stopniu do tych, jakie do obiegu wypuściła swego czasu mennica bydgoska.
W zasadzie nie ma pewności, czy możemy traktować królewieckie orty jako monety obce będące w obiegu na ziemiach polskich. Ostatecznie terytoria zależne, czyli lenno, też w gruncie rzeczy kierowały się prawodawstwem polskim, jakkolwiek zachowywały nominalną niezależność. Taką klasyfikację monet przypieczętowuje także rozwój mennicy bez konsultacji z władcami polski, którzy musieliby na nią wydać zezwolenie.
Całe zamieszanie jednak nie trwało długo, bo mennica srebra w Królewcu została ponownie zamknięta w tysiąc sześćset dwudziestym siódmym roku.
Monety obce będące w obiegu na ziemiach polskich to właśnie często takie krótkie serie z podległych Prus. Nie dyskwalifikuje to ich jednak w żaden sposób z kolekcji numizmatycznych, a często nawet dodaje im wartości jako prawdziwym unikatom. Orty z Królewca, jakkolwiek bite w dość dużym nakładzie, dziś także należą do numizmatycznych rzadkości, stanowią jednocześnie obiekt pożądania wielu kolekcjonerów, jako że są monetami bardzo okazałymi, ładnie zdobionymi, a na dodatek większość z tych, które udaje się odnaleźć jest w dobrym lub bardzo dobrym stanie- poszukiwania więc są w pewien sposób zagwarantowane jako przynoszące sukces, choć oczywiście z ortami wiąże się wiele problemów natury historycznej, które należy zgłębić, jeśli ten numizmat dodaje się do kolekcji monet obcych będących w obiegu na ziemiach polskich.